Otóż, obie rodziny się odezwały. Rodzina koreańska wybrała inną dziewczynę, natomiast ta z 5-letnim chłopcem chciała jeszcze raz umówić się na rozmowę. Rozmawialiśmy krótko, bo jakieś 12 minut, jako że hostka stwierdziła, żeby umówić się na kolejny dzień, żeby i jej mąż mógł ze mną pogadać, no i w sumie też powiedziałam jej, że u mnie jest już po północy, więc myślę, że załapała aluzję ;) ALE wczoraj okazało się, że jej mąż późno wrócił z Budapesztu, więc przesunęła rozmowę na dzisiaj. A tu znowu ich nie ma. I nawet nie dała znaku, że nie mogą rozmawiać ani nic. Napisałam do niej, że czekałam na nich godzinę, i jeśli jest zajęta, to możemy jutro porozmawiać.
Jednak jeśli jutro znów będzie jak dzisiaj, to po prostu im podziękuję, bo ja nie będę na każde ich zawołanie, powinni okazać trochę szacunku dla mnie i mojego czasu, który dla nich również poświęcam.
Tak szczerze - nie wiem, czy chciałabym zajmować się 5-letnim chłopcem, bo jakoś nie mam pomysłu, czym go zajmować... Gdybym chociaż dostała kontakt do poprzedniej au pairki to mogłabym się wypytać, a tak obiecali, że dadzą i sratatata...
piątek, 1 maja 2015
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Szybko i bez bólu!
Dzisiaj rozmawiałam z kolejną rodziną przez Skype'a. Ale co dziwne, chcieli rozmawiać bez wideo, samo audio. Na profilu dali tylko zdjęcie swojego syna, więc nawet nie wiem jak hości wyglądają...
W każdym razie - rozmowa trwała jakieś 6 minut. Zapytałam się jak wyglądałby mój typowy dzień, i już w połowie wiedziałam, że mi nie pasuje. Bo raz mało godzin, raz dużo, raz wolny weekend, raz nie... niezbyt fajnie. Powiedziałam im, że szukam rodziny, która pracuje typowo poniedziałek - piątek, a weekendy wolne. Podziękowałam jej i życzyłyśmy sobie szczęścia w poszukiwaniach.
Ogólnie z ich profilu dowiedziałam się tylko tyle, że:
- chłopiec, lat 3
- chodzi do przedszkola pn-pt, od 9.30 do 14.30
- prawa jazdy nie wymagali,
- mają dwa psy, które au pair ma wyprowadzać i karmić (lubię zwierzęta, więc to dla mnie nie problem),
- są wegetarianami i szukają au pairki - wegetarianki (to duży plus),
- sprzątać po dziecku i po samej sobie,
- nie wiem ile płacą tygodniowo, bo stwierdziłam, że nie będę przedłużać rozmowy, zwłaszcza gdyby się okazało, że tyle godzin chcą, żeby aupairka pracowała, a mało płacili, chociaż nawet gdyby dużo płacili, to i tak wolę normalny schemat tygodnia :) Bo ogólnie to powiedziała, że raz pracuje od 4 rano do 8 wieczorem (dniówki) i jej mąż tak samo, a innego dnia od 16.00 do 7.00 rano (nocki)... więc to nie dla mnie.
Tamte dwie rodziny dalej nie odpisały, więc nie wiem co mam o nich myśleć. Czy po prostu nie mają czasu, czy też wybrali już kogoś innego i nie przejmują się tym, że ktoś czeka na ich odpowiedź, co niezbyt dobrze o nich świadczy. No cóż, to wcale nie znaczy, że przestałam szukać, ciągle przeglądam profile rodzin. Mam nadzieję, że do połowy maja uda mi się jakąś fajną rodzinę znaleźć. Bo wtedy będę musiała wziąć w obroty plan B ;)
W każdym razie - rozmowa trwała jakieś 6 minut. Zapytałam się jak wyglądałby mój typowy dzień, i już w połowie wiedziałam, że mi nie pasuje. Bo raz mało godzin, raz dużo, raz wolny weekend, raz nie... niezbyt fajnie. Powiedziałam im, że szukam rodziny, która pracuje typowo poniedziałek - piątek, a weekendy wolne. Podziękowałam jej i życzyłyśmy sobie szczęścia w poszukiwaniach.
Ogólnie z ich profilu dowiedziałam się tylko tyle, że:
- chłopiec, lat 3
- chodzi do przedszkola pn-pt, od 9.30 do 14.30
- prawa jazdy nie wymagali,
- mają dwa psy, które au pair ma wyprowadzać i karmić (lubię zwierzęta, więc to dla mnie nie problem),
- są wegetarianami i szukają au pairki - wegetarianki (to duży plus),
- sprzątać po dziecku i po samej sobie,
- nie wiem ile płacą tygodniowo, bo stwierdziłam, że nie będę przedłużać rozmowy, zwłaszcza gdyby się okazało, że tyle godzin chcą, żeby aupairka pracowała, a mało płacili, chociaż nawet gdyby dużo płacili, to i tak wolę normalny schemat tygodnia :) Bo ogólnie to powiedziała, że raz pracuje od 4 rano do 8 wieczorem (dniówki) i jej mąż tak samo, a innego dnia od 16.00 do 7.00 rano (nocki)... więc to nie dla mnie.
Tamte dwie rodziny dalej nie odpisały, więc nie wiem co mam o nich myśleć. Czy po prostu nie mają czasu, czy też wybrali już kogoś innego i nie przejmują się tym, że ktoś czeka na ich odpowiedź, co niezbyt dobrze o nich świadczy. No cóż, to wcale nie znaczy, że przestałam szukać, ciągle przeglądam profile rodzin. Mam nadzieję, że do połowy maja uda mi się jakąś fajną rodzinę znaleźć. Bo wtedy będę musiała wziąć w obroty plan B ;)
niedziela, 26 kwietnia 2015
Au pair UK
Przez ostatnie parę tygodni rozmawiałam z kilkoma rodzinami z Anglii, Szkocji, Irlandii... Większości niestety nie chce się chyba czytać dokładnie profilów, bo mimo iż mam wyraźnie napisane, że mogę być tylko na 3 miesiące oraz że nie posiadam prawa jazdy, to i tak do mnie piszą, zaznaczając, że do moich obowiązków należałoby odwożenie do / przywożenie ze szkoły dzieci oraz że potrzebują kogoś na co najmniej 6 miesięcy....
Na Facebooku odezwała się do mnie szkocka agencja au pair z zapytaniem, czy byłabym zainteresowana opieką dziećmi wraz z pracami przy koniach. Odpisałam, że jeśli mi poda więcej szczegółów, to mogę się nad tym zastanowić. Babka, która chyba jest Polką, wysłała mi informacje na temat tej rodziny, poprosiła, żebym wypełniła kwestionariusz, napisała list do rodziny oraz dołączyła swoje zdjęcie. Zrobiłam to w niecałą godzinę. Odpisała na drugi dzień, że spodobałam się rodzinie i czy chciałabym porozmawiać z nimi na Skypie. Zgodziłam się. ALE albo to jakiś znak albo po prostu zwykłe problemy z dostawą prądu, od mniej więcej godziny 18 w dniu, w którym umówiłam się z nimi na rozmowę, nie miałam prądu, a co za tym idzie, także i internetu. Jednakże w kwestionariuszu podałam nr telefonu, zatem gdy ujrzałam na ekranie komórki nieznany, angielski numer, domyśliłam się, że to mogą być oni. W trakcie rozmowy telefonicznej po 5 minutach wiedziałam, że to nie dla mnie, zwłaszcza, że jestem wegetarianką i nie mam zamiaru gotować dań mięsnych i to dla całej rodziny. Wyjaśniłam jej, że chociaż nie mam problemu z gotowaniem dla całej rodziny, to nie podam przecież obiadu nie wiedząc, czy dobrze smakuje, a jako wegetarianka nie będę próbowała jeść mięsa jak i ryb. Powiedziała, że uzgodni z mężem i się do mnie odezwie. Nie odezwała się i w sumie dobrze, bo mi także nie odpowiadała ta rodzina.
Na Facebooku pisałam też z jedną au pair, która szuka zastępstwo za siebie, gdyż musi wracać do Włoch. Odpowiadała na każde moje pytanie, ale gdy się zapytałam, dlaczego napisała, że pracuje 25-30 godzin tygodniowo, skoro z jej relacji wynika, że tak naprawdę to pracuje od 35-40 h / tydzień.
Stwierdziła, że ma problemy z internetem na komórce i czy możemy później pogadać. Pomyślałam ok, wymieniłyśmy się adresami Skype i ustaliłyśmy, że pogadamy przez Skype. Ale od tamtej pory ciągle jej coś nie pasuje, raz za wcześnie raz za późno, więc dałam sobie spokój.
*** Z jedną rodziną, co też nawiązałam kontakt poprzez Fcb rozmawiałam przez Skype'a.
- dwóch chłopców w wieku 5 i 2 lata,
- 25 h / tydzień, wolne weekendy, czasem babysitting w soboty,
- 80 funtów / tydzień,
- nie pokrywają kosztu przelotu, ani kursu językowego,
Mieli odezwać się do końca poprzedniego tygodnia - zero odzewu.
*** 23.04.2015
Rozmawiałam z rodziną poznaną przez aupair-world.net.
- rodzina pochodzi z Korei Południowej,
- jedno dziecko - chłopiec, prawie 2 lata,
- szukają kogoś od czerwca,
- płacą za dodatkowe godziny,
- praca od 9.30 do 16.00, w międzyczasie przerwa,
- 90 funtów tygodniowo,
- weekendy wolne,
- mają sprzątaczkę, więc au pair miałaby się głównie zajmować dzieckiem,
- nie pokrywają kosztu przelotu ani kursu językowego
*** 25.04.2015
Kolejna rodzina, także z aupair-world.net
- jedno dziecko - chłopiec, 5 lat,
- około 25 h / tydzień,
- raz na tydzień babysitting,
- gotują osobno dla siebie, ja dla siebie,
- szukają kogoś od początku maja,
- opłacają kartę telefoniczną, kartę na przejazd Oyster, czy jak to się zwie ;)
- jeśli ceny biletu lotniczego będą " w granicach rozsądku" to także zwrócą mi jego koszt,
Obie te rodziny miały dać mi znać do wieczora 26.04. czy kogoś wybrały, czy też zdecydowały się na mnie. Jest godzina 23.45 i dalej nie otrzymałam od nich wiadomości. Jutro do nich sama napiszę z zapytaniem, jaką podjęli decyzję.
Na jutro umówiłam się na rozmowę na Skypie z jeszcze jedną rodziną. Mają jednego synka, 3-letniego. Praca 3-4 dni w tygodniu. Ile za tydzień płacą nie wiem jeszcze. Zobaczymy.
piątek, 13 marca 2015
Nowe Plany
Ciągle piszą do mnie jakieś rodzinki, ale głównie mające 3 i więcej dzieci, co mnie nie interesuje.
Jedna rodzina mnie zirytowała, bo w mailu napisała mi, że do moich obowiązków miałoby należeć także sprzątanie całego domu ! Co ja, sprzątaczka jestem ?
Ogólnie podjęłam decyzję, że skoro w grudniu nie udało mi się nawiązać kontaktu
z nową host family, to przestaję dłużej szukać.
Ale od paru dni myślę o tym, by zostać Summer Au Pair, albo nawet jeśli nie,
to wyłącznie na 2 miesiące. Tak aby poduczyć się języka i by móc trochę pozwiedzać :)
piątek, 12 grudnia 2014
Szukam nowej host family!
Postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz, o ile uda mi się znaleźć nową host rodzinę w Berlinie,
albo w Poczdamie i o ile oczywiście dana rodzina zgodzi się na góra 9-miesięczny kontrakt,
gdyż od października 2015 chcę iść na studia magisterskie.
Na razie odezwały się do mnie dwie rodziny,
ale odmówiłam, gdyż były one z południowej części Niemiec.
Czas na znalezienie nowej rodziny daję sobie do końca grudnia,
jeśli nie znajdę, to będę musiała znaleźć sobie jakieś inne zajęcie...
Etykiety:
au pair,
Berlin,
Brandenburg,
gastfamilie,
Germany,
new host family,
nowa host rodzina,
Poczdam
niedziela, 7 grudnia 2014
Żegnaj Kronberg !
Umowa rozwiązana! Nie jestem już au pair w tej host rodzinie! Nie wiem jeszcze, czy będę szukać nowej host rodziny, na razie myślę wyłącznie o mojej własnej rodzinie, moim domu, moim pokoju, moim własnym miejscu :)
Ogólnie w poniedziałek uzgodniliśmy, że "nie pasujemy do siebie", że ja źle się tu czuję, a oni oczekiwali czegoś innego (tu zaczęli porównywać mnie do poprzedniej au pair). Powiedziałam, że w takim razie do domu wrócę w sobotę (6.12). Hostka najpierw powiedziała, że ode mnie zależy, czy wrócę do domu za dwa tygodnie, czy wcześniej (umowa każe uprzedzić na 2 tygodnie przed jej rozwiązaniem). A chwilę później zawołała, żebym jednak poczekała, aż wróci host, ona to z nim obgada i wtedy mi powiedzą, czy mogę wcześniej. Okazało się, że mogę. Prawie podskoczyłam ze szczęścia :)
Także od wczoraj jestem już w swoim domu ! Yupi !
Ogólnie w poniedziałek uzgodniliśmy, że "nie pasujemy do siebie", że ja źle się tu czuję, a oni oczekiwali czegoś innego (tu zaczęli porównywać mnie do poprzedniej au pair). Powiedziałam, że w takim razie do domu wrócę w sobotę (6.12). Hostka najpierw powiedziała, że ode mnie zależy, czy wrócę do domu za dwa tygodnie, czy wcześniej (umowa każe uprzedzić na 2 tygodnie przed jej rozwiązaniem). A chwilę później zawołała, żebym jednak poczekała, aż wróci host, ona to z nim obgada i wtedy mi powiedzą, czy mogę wcześniej. Okazało się, że mogę. Prawie podskoczyłam ze szczęścia :)
Także od wczoraj jestem już w swoim domu ! Yupi !
czwartek, 4 grudnia 2014
Frankfurter Weihnachtsmarkt
Niestety nie będzie mi już dane pójść na świąteczny kiermasz wieczorem,
gdy wszystko będzie pięknie wyglądać na tle wieczornego nieba,
za to mogłam poszłam dzisiaj w ciągu dnia.
Pojechałam razem z au pair, która pochodzi z Ameryki ;)
Wszędzie ładnie pachniało i miałam ochotę kupić jakiś czekoladowy smakołyk,
ale na szczęście udało mi się powstrzymać.
Za to później w Primarku kupiłam bordową torebeczkę oraz szalik czarno-bordowy po przecenie ;) Jak to zwykle w Primarku tyle fajnych rzeczy, a ja kasę oszczędzam ;)
Etykiety:
au pair,
Frankfurt,
Frankfurter Weihnachtsmarkt,
Primark
poniedziałek, 24 listopada 2014
Ruiny zamku w Königstein
Chociaż do Königstein jeżdżę co środę na kurs języka niemieckiego, to dopiero w wczoraj zwiedziłam ruiny zamku przy okazji spotkania z inną au pair, która pochodzi z Hiszpanii :)
Pogoda dopisała idealnie, więc bez problemu można było podziwiać przecudne widoki :)
Dzisiaj z kolei poszłam pierwszy raz na kurs niemieckiego organizowany w Stadthalle w Kronberg (lekcje odbywają się w poniedziałki i środy, od 10.00 do 11.30, za darmo). Można wybrać poziom A1 lub A2. Poszłam na A1. Chociaż podręcznik mają do pośredniego A1/2. Podobało mi się to, że też bez problemu mogłam odpowiadać na pytania, rozwiązywać zadania. Bo na kursie B1 rzadko się wypowiadam, a tutaj jakoś łatwiej było mi się otworzyć. Ale szkoda, że w środę są w tym czasie, kiedy właśnie mam w Königstein zajęcia :(
A do domu wracam za
Pogoda dopisała idealnie, więc bez problemu można było podziwiać przecudne widoki :)
Dzisiaj z kolei poszłam pierwszy raz na kurs niemieckiego organizowany w Stadthalle w Kronberg (lekcje odbywają się w poniedziałki i środy, od 10.00 do 11.30, za darmo). Można wybrać poziom A1 lub A2. Poszłam na A1. Chociaż podręcznik mają do pośredniego A1/2. Podobało mi się to, że też bez problemu mogłam odpowiadać na pytania, rozwiązywać zadania. Bo na kursie B1 rzadko się wypowiadam, a tutaj jakoś łatwiej było mi się otworzyć. Ale szkoda, że w środę są w tym czasie, kiedy właśnie mam w Königstein zajęcia :(
A do domu wracam za
28 dni i 12 godzin ! Yeah!
niedziela, 9 listopada 2014
Relaks ?
Pod względem godzin otwarcia jest tu strasznie. Po pierwsze w niedziele wszystkie sklepy są zamknięte. Podobno tak ustalił rząd i to dlatego, że Kościół był bardzo temu przeciwny, chociaż jak powiedział host w Niemczech nie odgrywa on jakiejś większej roli, to tu był mocno przeciwny by pracować w niedziele. Dodał, że za jego czasów studenckich sklepy były otwarte góra do 18 godziny, a teraz i tak przedłużyli do 20. A przez to taka ja - Polka, przyzwyczajona to tego, że sklepy są otwarte 7 dni w tygodniu, a lokale gastronomiczne nie mają jakiś dziwnych przerw - bo tutaj między godziną 14 (15) a 17 (18) mają przerwę i lokale na ten czas są zamknięte, muszę biedna ja chodzić głodna. Ale na szczęście jakaś piekarnia (!) była otwarta (!) więc zakupiłam sobie dwa pączki bez nadzienia i zapełniłam sobie brzuszek. Potem wróciłam do relaksowania się spacerkiem po Viktoria Park by wrócić znów do szukania jakiegoś otwartego lokalu. Bo jednak miałam nadzieję, że coś znajdę. I dobrze, że się nie poddałam :) bardzo przyjemna odmiana, mogłam na chwile zapomnieć o nieprzyjemnych chwilach i myśleć jedynie o własnej przyjemności.
Dwa dni temu, tj. 7.11 podjęłam marną próbę trudnej rozmowy z hostami o moim pobycie i o tym, co ich tak bardzo nie zadowala, co robię źle... nie wiedziałam od czego zacząć, więc zapytałam się (chociaż wiedziałam, że K. zwykle jest odbierana po 15) to się zapytałam czy trzeba ją teraz odebrać (była godzina 14.30). Ponieważ tylko akurat host był na dole, to z nim zaczęłam rozmowę. Odpowiedział, że on później odbierze ją, potem zabierze ją do szpitala, do jego miejsca pracy, bo jest ona bardzo tego ciekawa, a potem jadą na basen. Wiec nie wie dokładnie o której wrócą, ale ma nadzieję, że niezbyt późno. Następnie powiedział, że V. na razie śpi, więc dopiero jak się obudzi, to mam się nim zająć. Potem jeszcze dodał, że muszę bardziej stanowczo budzić rano K. bo ona potrzebuje porządnej pobudki, bo nie jest rannym ptaszkiem, a niestety do szkoły musi wcześnie wstać, żeby się wyrobić. Dzisiaj np.wydarł się na nią, że będzie budzona o 5 rano, skoro się tak ślimaczy, bo pół godziny to ona buty ubierała. Więc odpowiedziałam, że jej mówię, że nie ma czasu, że musi się pośpieszyć. Ona zawsze odburkuje, że przecież wie. Na co on, że nie może tak być że ja ją proszę, tylko mam jej kazać wstać. Bo inaczej ona nigdy się nie nauczy że żeby zdążyć na czas, to musi szybko wstać i nie ślimaczyć się. Potem dodał, że już wolą budzić V., bo chociaż też marudzi, to jednak szybciej załatwia się z nim sprawę. Na co się zapytałam, czy tylko ze mną tak zawsze głośno marudzi, że nie chce, że on chce ciemność,a nie światło. Na co on, że trzeba po prostu do niego przemawiać, nawet jeśli nie rozumie wszystkiego,to trzeba mu czytać i mówić do niego. I ogólnie wywiązała się poniekąd spokojna rozmowa, o tym że staram się mu czytać, i że na razie pozwolił mi przeczytać od początku do końca tylko dwie książki, bo inne to tylko fragmenty, albo chciał wyłącznie oglądać obrazki. I że jak np. krzyczy, bo czegoś nie chce, to mu mówię, że schreien ist nicht richtig, na co on że właśnie richtig. I że K. poprawia mnie gdy źle przeczytam albo że ją pytam co to słowo oznacza. I że staram się czytać małemu codziennie. I na tym rozmowa się mniej więcej skończyła. Zapytałam się tylko, czy w takim razie chcą, żebym coś zrobiła. To host powiedział, że o ile hostka tego już nie zrobiła, to żebym pościeliła łóżko K.
Więc poszłam na górę sprawdzić i jednak okazało się, że muszę pościelić jej łóżko. No a potem dodał że w środę będzie kolejna szansa żeby sprawdzić czy K. w końcu da radę normalnie wstać, bez ślimaczenia się. I jak tak z nim gadałam to hostka przyszła w połowie rozmowy i cos tam w kuchni zaczela robic wiec wszystko slyszała.
I chociaż nie udało mi się przeprowadzić takiej rozmowy, która wyjaśniłaby wszystko, to mam delikatne wrażenie, że pod względem tej rozmowy zmienili troszeńkę nastawienie do mnie, jakby powoli rozumieli, że ja naprawdę interesuję się ich dziećmi oraz że poświęcam im moją uwagę...
może jeśli zacznę codziennie im więcej opowiadać co tam robiłam z dzieciakami oprócz tego że było spokojnie i bez problemów, to hostka przestanie chodzić wiecznie zirytowana...
Chociaż strasznie mnie stresuje, gdy nie wiem co mam robić, nie wiem co oni ode mnie oczekują, może chcą żebym więcej z nimi rozmawiała o ich dzieciach, bo w sumie z nimi nie mam o czym rozmawiać... jakoś tak trudno mi jest w ogóle podjąć z nimi jakiś temat, bo zawsze się muszę martwić, czy przypadkiem znów się ona nie zirytuje...
Dzisiaj z kolei zapytałam się hostki, czy mogę sobie gdzieś pójść, a jeśli mogę, to czy mam wrócić o konkretnej godzinie. Na co ona, że cały dzień mam wyłącznie do swojej dyspozycji i mogę wrócić o której chcę. Na co odpowiedziałam jej, że chciałam się upewnić, że nie muszę im w czymś pomóc, na co ona, że weekendy mam zawsze wolne, chyba że mnie poprosi wcześniej o pomoc. HA HA HA!
Czyli tak samo jak w drugą sobotę tutaj, gdy wieczorem wydarła się, że nic nie zrobiłam (a miałam mieć wolne weekendy), a nic nie mówiła, że będzie chciała, żebym w czymś pomogła... co za trudna kobieta... wrzodów dostanę jak tak dalej będzie, bo po prostu nie potrafię się nie przejmować...
Czyli tak samo jak w drugą sobotę tutaj, gdy wieczorem wydarła się, że nic nie zrobiłam (a miałam mieć wolne weekendy), a nic nie mówiła, że będzie chciała, żebym w czymś pomogła... co za trudna kobieta... wrzodów dostanę jak tak dalej będzie, bo po prostu nie potrafię się nie przejmować...
O TAK ! :)
Do świąt i powrotu do domu coraz BLIŻEJ!
43 dni i 10 godzin!
niedziela, 2 listopada 2014
Burg Kronberg - Zamek
Wczoraj przyjechał ojciec hostki na weekend, więc jestem zwolniona
z opiekowania się dziećmi na prawie cały dzień, jedynie pomóc zrobić śniadanie
i potem czas mam wyłącznie dla siebie.
Chociaż wiadomo, jak któreś z dzieci przychodzi do mojego pokoju,
to się z nimi bawię, nie wyganiam ich czy coś.
Od wczoraj całe miasto pokrywa mgła, która za nic nie chce ustąpić.
To chociaż słabo wszystko widać, to i tak wybrałam się na zwiedzanie Burg Kronberg.
Nie wierzcie na 100% maps.google, bo sprawdzając trasę do zamku
(der Burg / das Schloss)
okazało się później, że w przeciwną stronę mnie prowadziło,
gdyby nie znak: Burg Kronberg --->,
to bym wylądowała w innym miejscu.
No ale... jak już dotarłam, to przywitali mnie miło pracownicy zamku.
Jeden z nich, gdy dowiedział się, że pochodzę z Polski, to od razu pochwalił się,
że był w Szczecinie i w Gnieźnie
oraz że umie powiedzieć: "Dziękuję Ci" ;)
Wręczył mi broszurkę z mapką po zamku oraz tłumaczenie po polsku broszurki.
Za wstęp zapłaciłam 2 euro.
Wzniesienie zamku datuje się pod koniec XII wieku.
W różnych czasach zbudowano trzy części zamku:
Zamek Górny (XII w.), Zamek Dolny (XIV w.) oraz Zamek Średni (XV w.)
Wracając z zamku przechodziłam przez Stare Miasto:
Etykiety:
Burg Kronberg,
castle,
eibenhain,
mittelburg,
oberburg,
prinzengarten,
unterburg
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























































